F5 | Konferencja po GP Chin

Na konferencji pojawiła się pierwsza trójka wyścigu, czyli Zelazny, Skiadr i Pablo.

Olej: Pytanie do trzeciego zawodnika na mecie, zaczniemy od końca Pablo, jak ocenisz swój wyścig, czy coś Cię zaskoczyło?

Pablo: Kwalifikacje poszły dobrze, do wyścigu startowałem z drugiego miejsca i liczyłem na dobry start, żeby się nic nie stało w tym pierwszym zakręcie, bo jego się najbardziej obawiałem. Tam mnie lekko Pucuś( k1o) walnął w tył i myślałem, że będzie po mnie, ale jakoś udało się to wyratować. Potem była walka ze Skiadrem na pierwszym stincie i pokonanie go. Już na drugim stincie tak naprawdę samemu jechałem, po tym jak mnie Skiadr wyprzedził.

Olej: Dokładnie, tak to też się prezentowało z mojej perspektywy, oczywiście starałem się pokazać wszystkich, więc nie widziałem wszystkiego o czym mówisz, ale wierzę Ci na słowo. Przejdźmy w takim razie do Skiadra, widzieliśmy, że goniłeś praktycznie cały wyścig, aby jak najwyżej skończyć. Drugie miejsce, miałeś szansę na pierwsze, czegoś zabrakło, opony czy Zelazny zaprezentował takie tempo, że nie byłeś w stanie go potem już dogonić?

Skiadr: Opony to tak, jak już zaczynałem go doganiać, to już czułem powolutku, że już szczególnie tylne opony nie wytrzymują, nie mogłem wogóle wyjść dobrze na prostą startową. Czy czegoś brakowało? Powiedziałbym też, że paliwa, bo tyle zużyłem podczas walki z Pablo, że nie zostało mi już prawie nic, żeby dogonić Zelaznego, który swoją drogą też zaprezentował świetne tempo dzisiaj.

Olej: Racja, Zelazny dzisiaj od samego początku widziałem, w miarę czysty start i odjechałeś już w pierwszych paru zakrętach na 2 sekundy i właściwie cały wyścig to tempo utrzymywałeś, bardzo się ciekawie to oglądało, mam jednak do Ciebie inne pytanie, na temat twojego zespołowego kolegi, bo pierwszym stincie ty prowadziłeś z naprawdę dużą przewagą wyścig i zjechałeś do pit stopu jako pierwszy, przez co Twój kolega z zespołu musiał przeciągnąć stint o jedno okrążenie. Wyglądało to tak, że nie była to najbardziej trafiona decyzja, bo stracił on przez to pozycje, a potem nie do końca mógł utrzymać tempo, które pozwoliłoby mu skończyć wyżej. Dojechał na 9 pozycji i dla waszego zespołu jest to jakaś strata punktów. Jak to z Twojej perspektywy wygląda, ta komunikacja między Wami wygląda, czy to było jakoś ustalone

Zelazny: Tak, strategia była ustalona przed wyścigiem, jasno było powiedziane, na którym okrążeniu każdy z nas zjeżdża, co prawda Dizzey w planach miał jeszcze późniejszy zjazd, bo na 14 okrążeniu, ale żeby potem po wyjeździe z boksu jeszcze więcej nie tracić, zjechał na 13 okrążeniu. Co prawda oba pomysły nie były tak naprawdę dobre, zarówno ten który zastosowaliśmy, jak i ten wcześniejszy plan, bo powinniśmy zrobić tak, że jeśli ja bym już miał zjeżdżać jako pierwszy, co już było w planie, bo jechałem z przodu, to powinienem zjechać na 11 okrążeniu, a tak czy siak twarde opony powinny mi wytrzymać do końca, bo został mi jeszcze duży margines. W tym przypadku gdybym zjechał wcześniej, Dizzey zjechałby na tym kółku co Pablo i Skiadr, to myślę, że biłby się z nimi, co prawda Dizzey popsuł sobie wyścig w jeszcze jeden sposób, urwał kawałek skrzydła, ale to się zdarza. Gdyby nie to skrzydło, to myślę, że skończyłby w okolicach 4-5 miejsca na spokojnie, bo na pewno dysponował na tyle dobrym tempem i to chyba tyle mogę powiedzieć. Komunikacja była na dobrym poziomie, tak naprawdę tylko nietrafiona decyzja.

Olej: A z Twojej perspektywy coś ciekawego się zdarzyło w wyścigu, czy właściwie prowadzenie, utrzymywanie tempa i staranie się, żeby różnica się utrzymywała na bezpiecznym poziomie?

Zelazny: To znaczy, po kwalach byłem bardzo zadowolony z Dizzym, bo zajęliśmy 1 i 3 miejsce, więc tutaj pozostawało tylko się skupić na wyścigu. Tak naprawdę po pierwszych zakrętach wszystko się ustaliło, na szczęście Dizzey wskoczył na to drugie miejsce, dzięki czemu mógł utrzymywać za sobą resztę stawki, a ja mogłem sobie powoli budować przewagę, właściwie tylko dzięki temu zdobyłem dzisiaj to zwycięstwo. Tempo było dobre, opon tak samo wytrzymywały, nie miałem z nimi problemu. Najwięcej traciliśmy z Dizzym w 1 sektorze, gdzie traciliśmy przez brak trakcji i to w 1 sektorze traciliśmy najwięcej. A za to pod koniec, kiedy Skiadr był bardzo blisko, udawało mi sie uciekać przed tą najdłuższą prostą w Chinach, więc po ślimaku tylko spoglądałem gdzie jest Skiadr i jak był daleko, to już mogłem sobie spokojnie wyłączyć ERS, jechać i oszczędzać. Więc z mojej perspektywy, tak naprawdę dzięki komunikacji Dizzym, który cały czas mi mówił co się dzieje z tyłu, mogłem utrzymać koncentrację, bo fascynowałem się tym, co się działo z tyłu, słuchając Dizzyego. Pozostawałem w kontakcie z grą, nie usnąłem przy kierownicy.