Ostatni wyścig w Bahrajnie rozegrali oczywiście kierowcy F1, czyli najlepsi z najlepszych. W kwalifikacjach Pole Position zgarnął DAx, który jechał jednak na miękkich oponach, w przeciwieństwie do drugiego Hyperza, który używał mediumów. Drugi rząd utworzyli Kimiz i Needy, a w trzecim stanęli Zozol oraz Nara.
Na starcie DAx jako jedyny używał softów, co gwarantowało przewagę na początku, jednak w późniejszym etapie problemy ze zużyciem i konieczność szybszego zjazdu do boksu. Ale problemów nie miał na starcie, gdyż ruszył świetnie, broniąc pierwszego miejsca. Bardzo dobrze wystartował Vettel, który przebił się aż na 5 miejsce, problemy miał jego teammate, który po lekkim kontakcie z Zonesem obrócił się i spadł na ostatnie miejsce. Prowadzenie zdobyć próbował Hyperz, jednak DAx umiejętnie bronił się i utrzymał P1. Z pomocą DRS’u Nara wyprzedził Vettela, walka trwała także między P10 – P13, gdzie Rejsu w 3 zakręty stracił 3 pozycje. Chwilę później mieliśmy dramat w Haasie. Deev atakował Needyego, jednak lekko przestrzelił punkt dohamowania i zahaczył o tylne koło Nary, przez co drugi z Haasów spadł na 13 miejsce. Na 6 okrążeniu doszło do zamiany na czele, Hyperz z pomocą DRS’u uporał się z DAxem i uciekał w stronę zwycięstwa. Kierowca Renault już nie dawał rady na softach, przez co już na 7 kółku zameldował się u mechaników po hardy. Po fatalnych kwalifikacjach nieźle przebijali się Bułczan i Szołtys, odpowiednio na P7 i P8. Ten drugi został jednak chwilę później wyprzedzony przez Rybę, jednak w Mclarenie był założone mediumy. Temu wszystkiemu przyglądał się zOneS i wykorzystał walkę rywali, wyprzedzając obu do pierwszego zakrętu. Na 11 okrążeniu znowu dał znać o sobie pech Haasa. Deev popełnił błąd, obrócił swój bolid i uderzył w niego Bułczan, na szczęście uszkodziły się tylko skrzydła, jednak straty były. W boksach oprócz Deeva pojawili się również Hyperz, Kimiz, Zozol i zOneS. Bułczan zdecydował się kontynuować swoją strategię, mimo uszkodzeń skrzydła, jednak jazda była utrudniona i stracił miejsce na rzecz Szołtysa. Prawdziwy dramat wyścigu zdarzył się na 12 okrążeniu, gdy nagle Hyperz stracił połączenie z sesją. Jak się potem dowiedzieliśmy zawiódł układ elektryczny w jego samochodzie, a tak naprawdę, miał awarię prądu i nie był w stanie kontyunować jazdy. W boksach pojawiali się kolejni kierowcy, pojawił się też Bułczan, żeby zmienić skrzydło i jechać do końca. W międzyczasie Vettel walczył z Zozolem i to kierowca Red Bulla był na razie górą. Bułczan na świeżych oponach szybko wyprzedzał kolejnych kierowców, uporał się z Narą, zaraz potem z Rejsem i brał się za Deeva. Przed nim wyjechał z boksu Szołtys, ponownie uwikłany w walkę z Rybą. Pozycjami wymieniali się także DAx i Kimiz, jednak kierowca Renault utrzymywał prowadzenie. Na 19 okrążeniu Ferrari jednak włączyło dodatkową moc w bolidzie i DAx nie miał nic do gadania. Chwilę później na trzecie miejsce wskoczył Zozol, odbierając to miejsce Vettelowi, jednak walka trwała. Szołtys z kolei wyprzedził zOneSa, jednak dosłownie kilka zakrętów dalej popełnił błąd i spadł z szóstego na dziewiąte miejsce. Przed nim znalazł się Bułczan, który lada moment znalazł się także przed Rybą, czyli swoim zeszłosezonowych ,,wingmanem”. Szołtys wyraźnie stracił momentum, gdyż podjechał do niego Deev. Udało mu się nawet wyprzedzić bolid Ferrari, jednak ten odpowiedział świetnym divebombem do zakrętu czwartego. I to by było na tyle z tego Grand Prix. Wygrał Kimiz, przed DAxem i Zozolem!
Nie zachwycił ten wyścig, tak bym to ujął. Akcji trochę było, jednak nie tak dużo jak w niektórych splitach. Za podium skończył Needy, który utrzymał swoją pozycję ze startu, więc naprawdę świetny wyścig Renault. Za nim był Vettel, który spadł za Needyego przez karę. Szóste miejsce przypadło Bułczanowi, zdecydowany awans względem kwalifikacji, które były totalną klapą. Siódmy Szołtys, gdyby nie błędy byłby z pewnością chociaż miejsce wyżej. Dziesiątkę domknęli: Ryba, zOneS i Deev.
Następny wyścig odbędzie się na torze pod Szanghajem. Czy znowu w Williamsie będzie jakiś defekt, który da nadzieję na walkę o zwycięstwo? Przekonamy się w poniedziałek 19 sierpnia o 20:00. Zapraszamy!
