Ostatni z chińskich wyścigów klasycznie odbył się w splicie F1. Po ostatnich problemach Hyperz wyraźnie chciał się zrewanżować i wrócić na czoło klasyfikacji generalnej. W kwalifikacjach postawił ku temu spory krok, z łatwością je wygrywając. Cztery dziesiąte za nim uplasował się Bułczan, a jeszcze kilka setnych stracił Szołtys. Drugą linię dopełnił Kamil Komoń, a w trzeciej znaleźli się Kimiz z zOneSem.
Niedługo potem odbyło się okrążenie formujące, po którym wszyscy ustawili się na swoich miejscach i wystartowali. Dobrze ruszył Hyperz, z trzeciej linii wystrzelił z kolei Kimiz i już w szóstym zakręcie był trzeci. Chwilę przed tym zOneS nie wyhamował i uderzył w tył Szołtysa, tracąc przez to kawałek przedniego skrzydła. Kierowca Toro Rosso pod koniec okrążenia zjechał do boksu po nowy spojler i wyjechał oczywiście ostatni. Świetne pierwsze kółko zaliczył Deev, wskakując na P7. Za nim utworzyła się spora grupka, na jej końcu jechał Nara, który na 3 okrążeniu już jednak nie jechał, po tym jak wjechał w ścianę. Nienajlepszy start chciał sobie odbić Kamil Komoń i walczył z Szołtysem o czwarte miejsce. Na dojeździe do T1 zdołał objechać bolid Ferrari, jednak ten nie składał broni i czekał z kontrą. Takowa nadeszła na piątym okrążeniu, kiedy to Kamil Komoń został wyprzedzony w sekcji krętych zakrętów. Kierowca Mclarena również się nie poddawał i nagminnie próbował objechać Szołtysa po zewnętrznej w 1 zakręcie, jednak bez skutku. Temu wszystkiemu przyglądał się DAx, wyczekując na błąd rywali. Przed nimi walkę toczyli także Bułczan i Kimiz, który zdołał wyprzedzić urzędującego mistrza VRL. Non stop tasowali się wciąż Komoń z Szołtysem, co niekorzystnie wpłynęło na opony w Mclarenie i bolid stajni z Woking obrócił się na szybkim łuku. W takim wypadku za Szołtysem znalazł się DAx, który również nie mógł znaleźć sposobu na kierowcę Ferrari. Udało się dopiero na 11 okrążeniu, po jeździe koło w koło praktycznie cały sektor. Pod koniec kółka obaj pojawili się w boksach, uczynił to także Bułczan. I w alei serwisowej nastąpił dramat DAxa, gdyż jego mechanicy pobawili się w Red Bulla z Monako 2016 i nie przygotowali opon. To kosztowało kierowcę Renault kilka cennych sekund oraz pozycji. Na kolejnym okrążeniu zjechali Hyperz, Kimiz, Vettel i Kamil Komoń, na torze pozostawał partek. Próba podcięcia nie udała się i Bułczan wciąż był za Kimizem, po wyjeździe musieli się jeszcze uporać z kierowcami, których w boksie nie było m.in. Ryba czy Deev. Po kilku okrążeniach Bułczan zdołał w końcu dojechać Kimiza, co zakończyło się atakiem i przejęciem drugiego miejsca. Ponownie utworzył się pociąg za Szołtysem, którego po tym wyścigu powinna zatrudnić Korea Północna do obrony swoich granic. Za nim Kamil Komoń walczył z zOneSem i uporał się z nim w pierwszym zakręcie. Doszło między nimi jeszcze do małego kontaktu, przez co zOneS spadł jeszcze za DAxa. Z przodu ogromny błąd popełnił Bułczan, co kosztowało go drugie miejsce na rzecz Kimiza. Na 21 okrążeniu ktoś w końcu uporał się z Szołtysem, a był to Vettel. Tym samym wskoczył na P4, jednak strata do Bułczana wynosiła ponad 13 sekund, więc szans na podium nie było. Vettel za długo się z czwartej pozycji nie nacieszył, gdyż Szołtys odrodził się jak feniks z popiołów i ponownie wrócił na 4 miejsce. Red Bull nie pozostawał dłużny i kolejne okrążenie przyniosło kolejną zamianę na czwartym miejscu. Do Szołtysa dojechali również Kamil Komoń i DAx, co zapowiadało świetną walkę. Na przedostatnim okrążeniu Kamil Komoń zaatakował od zewnętrznej do nawrotu Szołtysa, co się powiodło, a tuż za nimi obrócił się DAx, przez co wyprzedzili go jeszcze zOneS i Rejsu. Kierowca Toro Rosso wyleciał jednak szeroko na pierwszym zakręcie, wpadł w żwir i wypadł z TOP 10. Na ostatnich zakrętach Szołtys próbował jeszcze wyprzedzić Komonia, jednak nieskutecznie. Wyścig dobiegł końca, wygrał Veloce_Hyperz, drugi dojechał Kimiz, a trzeci Bułczan.
Było to świetne Grand Prix i pokaz czystej jazdy ze strony kierowców. Oglądało się to świetnie, szczególnie za sprawą emocjonującej walki w środku stawki. Tuż za podium dojechał Vettel, po długiej walce z Szołtysem zdołał wbić się na P4. Za nim dojechał Kamil Komoń, mimo błędu na 1 stincie wrócił do walki i zdobył 10 puntków. Szóste miejsce przypadło Showmanowi dnia, czyli Szołtysowi, który walczył tego dnia z większością kierowców na torze. W dziesiątce zmieścili się jeszcze Rejsu, DAx, KD i Deev.
A następnym wyścigiem będzie GP Azerbejdżanu, ciekawe jak tam sobie zawodnicy poradzą. Niestety kiedy to piszę jest już po wyścigu w Baku, także chętnych zapraszam na re-live na kanale VRL, relacja na stronie pojawi się najpewniej koło czwartku. Do usłyszenia!
