W pierwszych dwóch wyścigach nie mieliśmy zbyt wiele walki o zwycięstwo, jak mawia przysłowie ,,do trzech razy sztuka”. Jednak przysłowia bywają zgubne, co potwierdziła już sesja kwalifikacyjna. Mimo chmur nad torem nie padał deszcz, wszyscy kierowcy jeżdzili na slickach. Z ogromną przewagą wygrał mzk, który pokonał swojego teammate’a FoXello, o blisko 0.8 sekundy. Drugi rząd zajęli Pezi i Wooqash, a w trzecim znaleźli się PoWiEEE i Maniek.
W wyścigu nad torem pojawiło się słońce, wszyscy podekscytowani startem sezonu odpalili silniki, odpaliły się też światła i kierowcy ruszyli. Bardzo dobrze ruszył mzk, który spokojnie obronił pierwsze miejsce, słabo wystartował z kolei FoXello, który został wyprzedzony przez Peziego, a potem obrócił się i spadł na koniec stawki. Na starcie ucierpiał również Ligenz, który poleciał w ścianę i stracił przednie skrzydło. Na kolejnym okrążeniu błąd popełnił Rafał.klus i także nie miał skrzydła. Świetny początek zaliczył PoWiEEE, przebijając się na 3 miejsce, niedługo potem podgryzał drugiego Peziego. Tuż za nimi stworzył się niezły pociąg, złożony z Wooqasha, pietrekka, Mortowskyego i Mańka. Niestety lokomotywa tego pociągu popełniła błąd na tarce Białego i Wooqash nie miał już skrzydła. Chwilę później na prostej startowej Mortowsky wyprzedził pietrekka i wskoczył na 4 miejsce. W walce o siódme miejsce Skiller Seb wyprzedził Frostyego i odrabiał straty po bardzo nieudancych kwalifikacjach. Na 6 okrążeniu tarka Białego zgarnęła kolejną ofiarę, tym razem był to świetnie jadący PoWiEEE, na szczęście skończyło się tylko na utracie skrzydła. Przegrzał jednak opony i znowu się obrócił, a w boksach pojawił się jego teammate Skiller Seb i również musiał wymienić skrzydło. W walce o 4 miejsce Mańkowi nie odpuszczał pietrekk, jednak na wyjściu z T2 przesadził z gazem, wpadając prosto w ścianę i kończąc swój wyścig. Na tym samym kółu rozbił się Shwagier10, wjeżdżając wprost w bandę w kompletnie nieoczekiwanym miejscu. Do boksów po świeże opony zjechali Pezi, Frosty, a także Lisiastyyy. Niestety zaraz po wyjeździe z boksów popełnił błąd i uderzył w ścianę, tracąc skrzydło. Tuż przed nim to samo zrobił FoXello, jednak on zakończył swój wyścig. Chwilę potem rozbił się także Rafał.klus, przez co w wyścigu pozostało tylko 10 kierowców. W boksach zjawił się lider wyścigu mzk, a na torze pozostawał Mortowsky, który objął prowadzenie. Ponownie walkę stoczyli Skiller Seb i Frosty i znowu kierowca Mclarena dość łatwo poradził sobie z Haasem. W boksie pojawił się Mortowsky i wyjechał tuż za Pezim, dając sobie szansę na drugie miejsce. Szansę szbciutko wykorzystał, wyprzedzając kierowcę Toro Rosso tuż przed szykaną 11-12. W międzyczasie znowu obrócił się Lisiastyyy i stracił skrzydło. Potem mieliśmy na torze spory przestój w jakiejkolwiek walce, dopiero na 19 okrążeniu rozpoczął się pojedynek o 9 miejsce. Jadący z tyłu Lisiastyy popełniał jednak sporo błędów i nie był w stanie wykorzystać gorszego tempa Zygfryda. Udało mu się to dopiero na 23 okrążeniu, a w międzyczasie w boksach byli Ligenz i Frosty, który spadł za PoWiEEE’go. Kierowca Mclarena skopiował jednak jego ruch i również zjechał do boksu, dzięki czemu uzyskał najlepsze okrążenie wyścigu. Grand Prix Australii z ogromną przewagą wygrał mzk, drugi był Mortowsky, a podium zamknął Pezi.
Ponownie więcej działo się z tyłu niż na czele. Szkoda, że nie jesteśmy obdarowywani walką o najwyższe cele, ale może niedługo się to zmieni. Na czwartym miejscu dojechał Maniek, który oprócz walki z pietrekkiem pojechał bardzo… cichy wyścig. Piąty był PoWiEEE, gdyż wyprzedził Skiller Seba dzięki mniejszej ilości kar. Siódme miejsce zajął Frosty, tracąc szansę na P5 po błędzie na ostatnim kółku. TOP 10 uzupełnili Ligenz, Lisiastyy i Zygfryd.
Następnym razem widzimy się w Bahrajnie na torze Sakhir. Miejmy nadzieję, że kierowcy założą szczelniejsze kaski, aby nie wsypał im się piasek do oczu. Kto wie, może to będzie klucz do zwycięstwa? Przekonamy się 8 sierpnia w czwartek o 20:00. Bądźcie z nami!
