Czwarty wyścig sezonu, trzeci odwiedzony kontynent – pora na Kanadę. Tor lubiany przez wielu kierowców przywitał ich bezchmurnym niebem. W osiemnastominutowej sesji kwalifikacyjnej w użyciu głównie były opony hipermiękkie. Na ultrasoftach walczyć próbował Mohito, jednak szczyt był dla niego nieosiągalny. Pole Position wywalczył Bułczan, obok niego swój bolid ustawił Needy09. Trzecie miejsce zajął Nara, a czwarty był kolejny Williams, czyli KD. Byli to jedyni zawodnicy, którzy zeszli poniżej 1:08. Bardzo rozczarował wcześniej wspomniany teammate Nary, który mimo zmiany na opony hipermiękkie skończył 17.
Wyścig również rozpoczął się bez deszczu. Bardzo dobry start zaliczył Bułczan, który obronił swoje pierwsze miejsce. Czwartą pozycję od KD przejął Ryba, a kierowcę Williamsa próbował wyprzedzić także Roody. Na pierwszym okrążeniu wyścig zakończył Kamacho, stratę pozycji po ataku Szołtysa zaliczyl też RBK. Na kolejnym kółku problemy miał Needy, jednak Nara przestrzelił dohamowanie do nawrotu i musiał odpierać ataki Ryby. Świetną walkę ogląddaliśmy pomiędzy Rybą, Roodym i KD. Kierowca Renault mimo chwilowego triumfu stracił kawałek skrzydła, a chwilę poźniej dojechał do niego jego teammate Vettel. Przestrzelił on jednak dohamowanie do zakrętu numer 6 i na wszytskim skorzystał Rejsu, który wyprzedził obie Renówki. W międzyczasie ogromne problemy miał RBK, który podczas walki z Szołtysem spadł na ostatnie miejsce. Chwilę później straszne rzeczy działy się pomiędzy kierowcami Renault a Rejsem. Kompletnie bezmyślny atak do nawrotu przeprowadzony przez Vettela, doprowadził do kontaktu z Force Indią. Na szczęście obyło się bez poważniejszych uszkodzeń. Na tym samym kółku do boksu zawitał Roody po zmianę wcześniej uszkodzonego skrzydła. Następnie Bogin popełnił błąd na szykanie, w wyniku czego stracił skrzydło, a póżniej pozycje na rzecz rywali z tyłu. W tym miejscu stworzył się ogromny kocioł, kierowcy z miejsc 10-17 jechali w odstępie czterech sekund. Niestety, to nie mogło się dobrze skończyć. Błąd popełnił Wazza, którego bolid na wyjściu z siódmego zakrętu złapał tarkę. Potem wszystko potoczyło się szybko. W bolid Saubera wpadł Mohito, w którego z kolei z impetem uderzył Jonge. Jedynie lider klasyfikacji generalnej uszedł ze zdarzenia z życiem, jednak bez skrzydła. W chwilę później mieliśmy zmianę na trzecim miejscu, gdyż Ryba wyprzedził Narę. W środku stawki siódme miejsce przejął od Rejsa Springer. Radość Red Bulla nie trwała długo. Kierowca Force Indii popełnił błąd i przy zjeździe do boksu zahaczył Springera, który wylądował na Ścianie Mistrzów. Na szczęście zdołał wykręcić i trafił do boksu. Do mechaników udał się także Szołtys, którego chwilę wcześniej wyprzedził Biały. Wyścig był niesamowicie ciekawy, a to było dopiero ósme okrążenie.
Do boksów powoli zjeżdżała czołówka, która startowała na hipersoftach. Okno boksu otworzył Nara, okrążenie poźniej zjechali też Needy i Ryba. Kierowca Toro Rosso próbował wyprzedzić Williamsa na zjeździe, jednak nie dohamował i otrzymał karę stop&go. Jeszcze kółko dalej zjechali Bułczan i KD. Po chwili doszło do kontaktu pomiędzy Needym a Narą. Mclaren po optymistycznym ataku do T3 obrócił Williamsa i zyskał szósta pozycję. Na pewno ingerować będą w to sędziowie, gdyż Needy spadł aż na 10 miejsce. Z czołówki do boksu zjechał Biały, a w międzyczasie dwa Toro Rosso siedziały na ogonie Razorowi. Niestety, gdy kierowca Haasa próbował zjechać do boksu, szczepił się kołami z Rybą, który momentalnie stracił panowanie nad autem. Ledwo wyminął go Bułczan, ale na wszytskim najwięcej zyskał Nara, który pomknął obok nich, jakby jechał samochodem z innej galaktyki. Ryba spadł aż na szóste miejsce, a na domiar złego chwilę później wyprzedził go też Szołtys. W końcu do boksu zjechał Deev, więc na czoło wyszedł Nara. Wracając do Ryby… To nie był jego najlepszy okres. Nie dość, że wyprzedził go Needy, to kierowca Toro Rosso spróbował divebomba, w wyniku którego znów obrócił swój bolid. Fragment skrzydła w tym wszystkim stracił bogu ducha winny Vettel, który momentalnie do boksu. W końcu doszło także do walki na czele. Bułczan zaatakował Narę do ostatniej szykany, jednak Mclaren po dość twardej defensywie obronił pozycję lidera. Na 20 okrążeniu trzecie miejsce stracił Roody na rzecz KD, jednak Renault chciało szybko odzyskać straconą pozycję i doprowadziło do kontaktu. Najwięcej zyskał na tym Needy, który pojechał obok kotłujących się kierowców i uzyskał trzecie miejsce. Pół okrążenia później czwarte miejsce na rzecz Deeva stracił Szołtys, a drugie Ferrari uporało się z Roodym. Kierowca Renault po wyjeździe z boksu agresywnie zaatakował Szołtysa, doprowadził do kontaktu, ale pozycji nie oddał. W międzyczasie mieliśmy zmianę na pozcyji lidera – Bułczan w końcu uporał się z Narą. Fenomenalna walka szykowała się pomiędzy Needym i Deevem. Rywalizacja toczyła się o najniższy stopień podium, a kierowców dzieliły na torze dosłownie centymetry. W końcu Ferrari uporało się z Williamsem i Deev pomimo startu z końca był na wirtualnym podium. Batalia toczyła się także o drobne punkty. Mohito w ciągu pół okrążenia spadł zarówno za Szołtysa, jak i za Roodego, przez co wypadł z TOP 10. Na 30 kółku identycznie jak Deev, z Needym uporał się RBK. Po długiej walce na siódme miejsce wskoczył RAZOR, uporawszy się z KD. Kierowca Williamsa za chwilę spadł za Roodego. Kierowca Renault był w gazie, ponieważ na ostatnim okrążeniu uporał się też z Razorem. Niedługo później wyścig dobiegł końca. Pierwszy linię mety przeciął Bułczan, drugi był Nara, a trzeci Deev.
Podsumowując, było to iście nieziemskie Grand Prix. Tylu zdarzeń, akcji, kolizji nie widziałem chyba nigdy. Po tym wyścigu na prowadzenie w tabeli wyszedł oczywiście Bułczan, którego rywal Mohito skończył bez punktów. Brawa dla Nary, który pokazuje, że chaotyczne wyścigu są jego domeną, po zwycięstwie w Brazylii w sezonie 8. Skoro Nara otrzymał brawa, to kierowcom Ferrari należy się ich cała salwa. Trzecie i czwarte miejsce po takim nieszczęsnym weekendzie to wielki sukces. Piąty był Biały, szósty dojechał rezerwowy Haasa – Razor. Czołową dziesiątkę uzupełnili kierowcy Williamsa, Szołtys i Roody, dla którego jest to pierwszy punkcik w sezonie.
A już za tydzień GP Francji. Czy popularne lotnisko zagwarantuje nam tyle emocji, co tor w Montrealu? Czy Mohito zmaże plamę po nieudanym wyścigu? Wszystkiego dowiemy się w niedzielę 31 marca o godzinie 20:30. Bądźcie z nami!
Artykuł przygotował: Jcobix
